Cześć!
Ja wiem, ja wiem... ostatni przepis jaki opublikowałam był na walentynki, a to było już dawno temu. Wtedy jeszcze mieszkałam w Niderlandach, a od tamtej pory wiele się zmieniło. Wróciłam do Polski, do naszego małego mieszkanka bez piekarnika, więc i niewiele mogłam zdziałać.
Razem z moim narzeczonym musieliśmy przesiedzieć 2 tygodnie na kwarantannie z brakiem możliwości wyjścia gdziekolwiek poza balkonem. Dlatego też święta wielkanocne spędziliśmy tylko we dwoje, a jedynym ciastem, jakie zrobiłam był sernik na zimno z przepisu, który znajduje się już na blogu. Lekko go zmodyfikowałam, ale nie było sensu udostępniać tutaj tego przepisu, bo- tak jak mówię- już tutaj jest ;)
Ostatnio nadarzyła się idealna okazja do pieczenie, ponieważ moja Mama skończyła 60 lat, jeszcze raz wszystkiego najlepszego, Mamo <3
Poza piętrowym tortem, którego robiłam pierwszy raz w życiu zrobiłam dwa ciasta na podstawie biszkoptu z tortu.
Pierwszy z nich to ten z tego wpisu, kolejnym podzielę się na dniach :)